[...] gdy mówimy kocham, ludzie odchodzą
Więc, czy wrócą, gdy powiem nienawidzę?
- whyou
[link]
Otworzyłem oczy. Przerzuciłem się na drugi bok. Spoczywałem tak w bezruchu może z pięć minut. "Spóźnia się." pomyślałem. Ale przecież niemożliwe, aby telefon mógł mieć jakieś opóźnienie, czyż nie? To też wydedukowałem, po czym chwyciłem za moją hybrydę. Była 5:55. Ech
i nie mogłem dalej spać. Wkroczyłem już chyba znowu w coroczną, letnią przypadłość, która dotyka mój szwajcarski zegar biologiczny
Przeleżałem tak dosyć długo. Zastanawiałem się, rozkminiałem mniej niż mam w zwyczaju, ale i tak stanowczo za dużo. Próbowałem rozwikłać sny, które męczą mnie od przeszło tygodnia. Wszystkie są "nakręcone" z podobnym zamysłem. Każdy kończy się tak samo. Jednak różnią się zupełnie sensem i przesłaniem tyle zdołałem wywnioskować. Ale dlaczego się pojawiły? Dlaczego właśnie teraz?
Ogarnąłem się w łazience. Przejrzałem jeszcze słówka. Zjadłem co nieco. Po czym przywdziałem pingwini kostium zwany przez ludzi garniturem. Ruszyłem do szkoły. Pogadałem. Posiedziałem. Zjadłem lody, jednocześnie gaworząc z miłą osóbką na szkolnej ławeczce. No, a później był egzamin ustny. Tak, dzisiaj trafiło się na angielski
Wylosowałem zestaw nr 58 z zadankami, do których byłem w pełni przygotowany. Trochę pokombinowałem, troszkę pogmatwałem. No i uzbierało się jakoś te 28pkt.
A tak zbaczając z tematu dzisiejszych nowości
Minął dokładnie tydzień od moich urodzin. Naprawdę ciepło i serdecznie dziękuję wszystkim, którzy tego dnia o mnie pamiętali. Liczę też na to, że moja "facebook'owa klątwa" się ziściła, bądź też wypełni w najbliższym czasie. Poza tym
chyba nic więcej się nie zmieniło.
Tak w ogóle
szukam pracy na maj/czerwiec.
Ogłaszam wakacje.















